Hej!
Każdy Nowy Rok to refleksja i szansa na lepszy czas. Odchodzi to, co było, nadchodzi to, co będzie. Tabula rasa...
Faktycznie, rok 2004 był jakiś taki jałowy w wykonaniu KMK Olsztyn... W wakacje nie wypaliło z drezyną, mało było wspólnych wypadów, zwłaszcza tych chodzonych, eksploracyjnych... Często znikoma frekwencja na zebraniach. Były też, nie ma co ukrywać, jakieś drobne niesnaski...
Ale nie ma co się przejmować. Tak jak na giełdzie: raz hossa, raz bessa... W 2005 roku weźmiemy się w garść! Panowie, przecież tak naprawdę to dopiero początek istnienia KMK, raptem cztery i pół roku. Zadyszka jest wkalkulowana w normalny proces rozwojowy...
Powalczymy w 2005 roku. Planować można już dziś. Marzą mi się drezynowe eskapady latem. I nie musi to być wcale drezyna motorowa. Tyle już kilometrów zjechaliśmy naszą kochaną machajką, dlaczego by tego nie kontynuować?! Tak jak przed dwoma laty: Węgorzewo, Wielbark, Lidzbark... Jak będzie motorowa, to dobrze, jak nie, mamy przecież ręce!

Przydałaby się jakaś wycieczka szlakiem połamanych semaforów... No i "unrę" trzeba domalować do końca...
PRZEDE WSZYSTKIM NIE BÓJMY SIĘ PRÓBOWAĆ. JAK COŚ NIE WYJDZIE, TO TRUDNO. MOŻNA TYLKO ZYSKAĆ!!!
Póki co zaś życzę wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 2005!!! Niech każdy dzień przynosi Wam same radości, żadnego smutku. Niech spełniają się co do joty Wasze plany i marzenia! Po prostu: WSZYSTKIEGO DOBREGO!
Pozdrawiam!