WMTMK

Historia


2001
Z lasu na stację

W lutym 2001 roku, dzięki porozumieniu zawartemu z Warmińsko-Mazurskim Parlamentem Młodzieży, Klub Miłośników Kolei Olsztyn otrzymał jakże potrzebną możliwość korzystania z sali w budynku Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych (dawniej zwanym Wojewódzkim Domem Kultury – w skrócie WDK) na terenie parku Jakubowo w Lesie Miejskim. Umożliwiło to organizację cyklicznych, comiesięcznych zebrań, które w połączeniu z kampanią informacyjną prowadzoną w Internecie oraz na tablicach ogłoszeniowych w szkołach i na olsztyńskim dworcu zaczęły przyciągać nowych członków. Wśród nich pojawił się między innymi kolejarz z krwi i kości, wówczas maszynista taboru trakcyjnego, a obecnie pracownik administracyjny, Mieczysław Michalski. Formą promocji klubu były również wycieczki. Odwiedziliśmy położony w granicach administracyjnych Olsztyna węzeł w Gutkowie, okolice górki rozrządowej na stacji Olsztyn Główny, a także stację Iława Główna. Najbardziej jednak przypadł wszystkim do gustu wspólny jednodniowy wyjazd do Ełku w dniu 27 maja, przygotowany z nieocenioną pomocą naszego kolegi z Mazur, Michała Kaweckiego. Dojechaliśmy do celu linią kolejową wiodącą przez Mrągowo, Mikołajki i Orzysz, a wróciliśmy przez Giżycko, Kętrzyn i Korsze. W Ełku odwiedziliśmy Muzeum Ełckiej Kolei Wąskotorowej, po którym oprowadzili nas bracia Adam i Mirosław Sawczyńscy, a także miejscową lokomotywownię. Nikt nie mógł narzekać, pogoda była wyśmienita, wrażenia niezapomniane, a nawiązane przez nas nowe znajomości pozwalały z jeszcze większym optymizmem spojrzeć w przyszłość. W czerwcu, tuż przed wakacjami, otrzymaliśmy zgodę na korzystanie ze świetlicy Zakładu Taboru w Olsztynie oraz z zakładowej skrzynki pocztowej. Dzięki temu nasze spotkania zostały przeniesione na teren typowo kolejowy, a ich nieodłącznym towarzyszem stały się odgłosy przejeżdżających pociągów. Świetlica Zakładu Taboru, choć dosyć duża, była miejscem bardzo przytulnym, a w dodatku znajdowała się przy niej salka do szkolenia maszynistów. Jeśli tylko nikt przed nami nie zamknął drzwi na klucz, co zdarzało się często, mieliśmy szansę pobawić się pulpitem lokomotywy EU07 połączonym ze świetlnym schematem obwodów elektrycznych oraz przećwiczyć znajomość sygnałów podawanych na wzorcowym semaforze. Sprzyjający pogłębianiu kolejowej pasji klimat przyczynił się do zwiększenia częstotliwości zebrań, które po wakacjach odbywały się co dwa tygodnie. W szeregi klubu wstępowali nowi miłośnicy kolei i modelarstwa kolejowego, pochodzący zarówno z Olsztyna, jak i z innych zakątków województwa. Każdy z nich przynosił ze sobą nowe pomysły, przykładowo Jacek Ejsmond, zaangażowany również w działalność motocyklową, zaproponował we wrześniu budowę klubowej drezyny motorowej, napędzanej silnikiem od samochodu marki Fiat 126p, szacując koszt przedsięwzięcia na około 1500 złotych. Planowaliśmy również wydawanie na niewielką skalę symbolicznego klubowego miesięcznika. Odwiedziliśmy przystanek osobowy w Wipsowie i stację Gągławki, przywożąc z obu tych miejsc kilka kolejowych eksponatów (lampy semaforowe, bilety kartonowe) W powiększonym gronie po raz drugi wyraziliśmy wolę formalnej rejestracji Klubu Miłośników Kolei Olsztyn jako samodzielnego stowarzyszenia, jednak i tym razem musieliśmy zmienić koncepcję, dążąc do fuzji z większą i prężniejszą organizacją. Realizując politykę poszukiwania formalnego opiekuna nawiązaliśmy kontakt z Polskim Stowarzyszeniem Miłośników Kolei działającym w Skierniewicach, proponując utworzenie oddziału warmińsko-mazurskiego. Ostatecznie nic z tego nie wyszło, a o niepowodzeniu przedsięwzięcia zadecydowała zarówno duża odległość między Olsztynem i Skierniewicami, jak i pojawienie się kuszącej alternatywy.